Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koń luzytański. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koń luzytański. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 17 sierpnia 2020

Capri - Kolejne Luzki!

W czerwcu byłam szczęśliwą posiadaczką dwóch koni luzytańskich - dziś mam ich aż cztery :D
Udało mi się wreszcie zakupić siwka, który miał być moim pierwszym koniem tej rasy. Niestety na początku były problemy z transportem i nie miałam go jak przywieźć, więc zrezygnowałam z jego kupna. Potem pierwszeństwo miały inne konie.


Ale wreszcie oto jest - AshTornado.


Ma barwę popiołu i prędkość wiatru.


I okazało się, że (czasem) umie chodzić po wodzie.



Tylko trzeba zejść z drogi promom.


Tutaj już w swoim komplecie westernowym, który jest w tym samym stylu, co sidło Clasha, ale jego kolory bardziej pasują siwkowi.


Oczywiście nie mogłam odmówić sobie przyjemności posiadania ubrania pod kolor.


Ale i tak najpiękniej wygląda bez niczego.


Drugi z luzytanów to kasztan, do którego wzdychałam chyba od półtora roku. Nareszcie wróciły Dni Otwarte w Stajni Jorvik i mogłam go zakupić.


Dostał piękny brązowo-tęczowy komplet z tegorocznej edycji.


Uwielbiam jego jednolitą maść i dostał jakże wymowne imię ChocolateHorse.



Wygląda jak sportowiec z parkurów, ale rajdy także mu nie straszne.


A to cała moja gromadka na dzisiejszy dzień i nie planuję jej powiększać.



niedziela, 21 czerwca 2020

Capri - Kolorowe konie luzytańskie

Po raz pierwszy spotkałam konie luzytańskie na Ranchu Stive'a. Nie mogę powiedzieć, by była to miłość od pierwszego wejrzenia, ale dwa siwki zrobiły na mnie wielkie wrażenie.


Powtarzałam sobie: "Capri, na co ci ten koń? Nie masz już wystarczająco dużo brudasów do oporządzania?" Ale tym garbonoskom po prostu nie można się oprzeć!


Okazało się, że są wspaniałymi towarzyszami na imprezy na ujeżdżalni...


oraz wyjazdy w teren. Nawet Justin poprosił o przewiezienie :D


W siodle, czy na oklep jazda zawsze sprawia wiele frajdy.


A dodatkowo mój magiczny luzytan ma piękną maść. Kamuflaż "udaje" zwykłego konia:


Z dala od siedzib ludzkich pokazuje swoje prawdziwe oblicze.


Jednak wolę go jako taranta - tylko zielone oczy zdradzają jego prawdziwą naturę.


A znacie złotego luzytana z cyrku?


Klasycznie...


czy westernowo?


Idealny koń dla vaquero :)

Spotkałam też takiego "luzka" niedaleko Fortu Pinta. James twierdził, że to jego koń, ale jakoś nie chce mi się wierzyć.


Serdecznie pozdrawiam Patricię - niezmiennie zazdroszczę Ci tego kasztana <3


I jeszcze jedno zdjęcie ze spotkania z Patricią - tu też kasztan, choć innej rasy na terenie zamku Galopującego Thompsona (październik 2018).